%F@`!u$&?!C*K#2+2=4^m@!*7E!
Hahahaaaa!! %F@`!u$&?!C*K#2+2=4^m@!*7E! Bosko!
RSS
niedziela, 18 września 2005
Vincent Van Gogh
Dziś będę sobie czyścić uszy. Już przygotowałem kostkę szarego mydła, drut z kolcami i podpaskę. Drut owinę podpaską, w którą wetrę mydło. Kiedyś myłem sobie uszy tamponem, ale po tragicznym wypadku już tego nie robię, Otóż niegdyś na drut nabiłem tamponem, który po wsadzeniu nie chciał wyjść. Trzymałem go w moim narządzie słuchu przez tydzień. Po tym czasie tak napuchł, że mi rozerwał ucho. Teraz czuję się, jak sam, Van Gogh. Na szczęście mam jeszcze drugie ucho. Niedługo kupię sobie im plant, który sprytnie zastąpi mi ucho. Będzie on wykonany z modeliny najwyższej jakości i nikt nie odróżni falsyfikatu od oryginału. Wreszcie nie będę wyróżniał się z tłumu. No może mniej niż zwykle, bo mam drewnianą nogę, plastykowe biodro i szklane oko, ale po za tym jestem idealny.
20:31, otworzparasol
Link Komentarze (6) »
środa, 07 września 2005
W łazience

Rano waliłem sobie konia. Niestety nie zauważyłem, że na pralce stał wiatrak. Z powodu nieuwagi mój pindol został wessany w wir powietrza, co sprawiło, że jego zewnętrzna warstwa ochronna, która i tak już wisiała na włosku oderwała się od reszty kutasa. Nie ukrywam, że sprawiło mi to ogromny ból, który przerodził się w równie wielką rozkosz. Byłem tak podekscytowany, że zapragnąłem więcej. W apteczce przyklejonej do sufitu, tuż koło belki nośnej, niedaloeko pawlacza znajdowała się apteczka, w której trzymałem najpotrzebniejsze rzeczy, jak szare mydło, płyn z ryby, woreczki foliowe, kiszone ogórki w puszce, chlor i kwas solny. Dwa ostatnie użyłem do oblania sobie nimi mojej pałki. Mój fiut zaczerwienił się, skurczył, a środki, którymi go polałem zmieniły się w pianę. Miałem frajdę, jak małe dziecko, które ze skupieniem bawi się żyletką. Po tak wspaniale zaczętym dniu, zapragnąłem się wykąpać. Kiedy leżałem w wannie i sączyłem krowie szczochy zaprawione cyjankiem i słuchałem płyt Barry’ ego White’ a usłyszałem dzwonek do drzwi. To sąsiadka pukała, bo chciała pożyczyć kostkę masła. Nie chciało mi się podejść, więc powiedziałem jej, że nie ma nikogo w domu i była zmuszona sobie pójść. Wchodząc spowrotem do wanny zachaczyłem o kabel tostera, który wpadając do wanny śmiertelnie mnie poraził prądem. Cudem uniknąłem śmierci, bo byłem uziemiony. Mama nałożyła mi taką karę, bo jako młody student literatury średniowiecznej nie umiałem mnożyć, ani dodawać. Tata ze złości wcisnął mi w oko kalkulator, z którym do dziś się pokazuje na imprezach okolicznościowych, gdzie rozdaje darmowe próbki porcelany eksportowanej do Chin.

17:52, otworzparasol
Link Komentarze (3) »
niedziela, 04 września 2005
To mi się podoba!

Ostatnio, gdy szukałem sobie czegoś do jedzenia w śmietniku ugryzł mnie wściekły kot, przez co zmieniłem się w wampira. Teraz, co noc muszę posilać się sokiem z robaków, który otrzymuje poprzez wsunięcie słomki w odwłok stawonoga. W ten sposób wypijam z niego życie. Jest to dość męczące, bo ciężko jest znaleźć odpowiednią ilość robaków skupionych w jednym miejscu. Chodzę, zatem do różnych restauracji, gdzie na zapleczu aż roi się od robali. Restauracje chętnie zapraszają mnie do siebie. Pomyślałem sobie, ze skoro jest taki popyt na moją „specjalizację”, czemu by na tym nie zarobić…? Otworzyłem, więc firmę pod nazwą „KILL’ EM ALL”, która zajmuje się usuwaniem wszelkich robaków. Najadam się do syta i jeszcze na tym zarabiam. To mi się podoba!

 

20:29, otworzparasol
Link Komentarze (2) »
środa, 03 sierpnia 2005
Uwielbiam dzieci
Miałem cudowny sen, sen który mnie natchnił do poszerzenia moich i tak już dziwnych upodobań. Po przebudzeniu zorientowałem się, że wciąż mam na sobie Donę. Zwaliłem ją z siebie i pobiegłem do domu dziecka żeby zaadoptować jakąś sierotę, którą będę wykorzystywał do pracy w polu i do liczenia mszyc na moich chwastach. W domu dziecka dali mi katalog, z którego wybrałem sobie ślicznego mulata o blond włosach i rumianych polikach. Kiedy dziecko nie spełniało moich oczekiwań kazałem mu prać moje majtki i spać w komórce za namiotem, gdzie składuje stare buty i zdechłe szczury, myszy i świnie. Mały mulat bardzo się boi zdechlątek, a ja mam z niego ubaw. Czasami w nocy zakradam się do niego i obmacuje go. Łapię go za nogę i ściskam sutki, z których dziwnym trafem wycieka mleko. Zbieram je i karmię bezpańskie ciele, które biega po ulicy nawołując cienkim piskiem za swoją matką.
16:05, otworzparasol
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 lipca 2005
Jestem w niebie
Zapchał mi się kibel. Zrobiłem dowcip Donie i ukryłem wszystkie rzeczy pomocne w sprzątaniu toalety w jej szufladzie na staniki. Co z tego, że były brudne... No więc kazałem jej posprzątać, a sam wyrwałem sie do miasta na wielki podryw połączony z uciechami cielesnymi. Jestem jeszcze młody i mam prawo do tego. Kiedy Aldona wciskała swoją rękę w muszlę w celu przeczyszczenia jej, ja wciskałem swoją w jakąś małolatę, która jeszcze była dziewicą, a ja okłamałem ją, że jestem ginekologiem i potrafię ją wyleczyć z tej wstydliwej choroby. Uwierzyła mi, a ja ją przedmuchałem. Ponieważ zbliżała się godzina 17 musiałem czym prędzej się spieszyć na spotkanie do klubu nekrofili. Właśnie odkopali świerze trupy, a zaprzyjaźniony z klubem patolog pozwolił nam poobracać sztywniaka na katafalku. Ja i reszta klubowiczów byliśmy w siódmym niebie. Tyle uciechy i to jednego dnia. Wymęczony wracałem do domu. Było okolo 1 w nocy kiedy napadło mnie dwóch facetów i jedna kobieta. Rozebrali mnie do naga i każdy po kolei mnie gwałcił. Kiedy zrozumiałem, co się ze mną dzieje przestałem sie opierać i zacząłem współpracować.  Po zbiorowym gwałcie oprawcy zaprowadzili mnie do domu bo sam nie miałem sił, gdyż moje nogi odmawiały posłuszeństwa. W domu czekała na mnie Dona, która miała ochotę na mały numerek. Ja byłem jak warzywo. Powiedziałem jej, że jak to ją zadowoli to niech się zabawi, a ja się kimne. Tak zrobiła.
19:16, otworzparasol
Link Komentarze (1) »
Kobiety...

Zdenerwowałem się na Donę. Przesoliła ziemniaki. Dobrze wie, że lubię, jak są mdłe. Ze złości strzeliłem jej 2 razy z liścia w mordę i raz w brzuch i wyszedłem. Poszedłem do klubu dla lesbijek, bo pełno tam kobiet, które aż się proszą o zerżnięcie. Cały czas jednak pamiętałem o tym, że jestem zaręczony, ale przecież zaręczyny można w każdej chwili zerwać. Z resztą nie jestem typem faceta, który pozwoli sobie uciąć skrzydła. Będę wyfruwał z gdniazda kiedy tylko będę chciał. W klubie poznałem kobietę w masce Zorro, która zaproponowała mi swoje towarzystwo i zapasy w błocie. Oczywiście poszedłem z nią, bo mnie ujęła swoim tajemniczym usposobieniem. Aldona wynajęła jaszczurkę, która wytropiła mnie po zapachu spoconych stóp. Wkurzona Aldona kiedy mnie znalazła rzuciła we mnie jaszczurką ogłuszając mnie w ten sposób, a tą dziewczynę, która była ze mna zabiła łyżeczką do lodów, którą ukradła ze sklepu, w którym zaopatrywali się stolarze. Ciało lesbijki zamurowała w ścianie, w naszej łazience. Głupia Dona znów mi wybaczyła twierdząc, że to jej wina, że mam ochotę na nowe wrażenia. Mi pasowało takie wyjaśnienie. Ciekawe co zrobi, jak się dowie, że mam faceta w kanapie, którego wygrałem w bingo na zlocie nekrofili...

18:47, otworzparasol
Link Komentarze (1) »
W sidłach?

Po tym, jak Dona wybaczyła mi wszystkie zdrady znów jesteśmy razem na dobre i na złe. Razem z moją ukochaną postanowiliśmy się pobrać. Tak, usidliła mnie kobieta, kobieta, którą kocham prawie tak samo, jak ciasto z ususzonych skrzepów krwi. Nasz ślub odbędzie się za rok i pięć miesięcy. Chciałbym żeby Aldona była ubrana w granatową suknie ślubną i żółte kalosze, ale to już pozostawiam jej kwestii, w co sie odzieje. No więc jest mi cudownie. Frajerka Dona zawsze rano robi mi śniadanie do łóżka, a jak przychodzę z pracy bije się z Puszkiem o to, kto ma mi podać kapcie. Są tacy uroczy kiedy okładają się czym popadnie. Ostatnio Dona wbiła psu 3 palce od nogi w oko i obcas w dupę, co spowodowało, żze poszły mu zwieracze i musiałem chodzić po domu z parasolką. Biedaczek teraz jest ślepy i musi czekać teraz na przeszczep gałki ocznej i dziurki, którą sra. Moja dziewczyna przestała brać witaminę C, bo chcemy założyc wiekszą rodzinę tzn ona chce. Nie powiem jej prawdy, że jestem bezpłodny. To by ją zabiło. Po za tym mamy psa, to prawie jak dziecko.

18:33, otworzparasol
Link Komentarze (1) »
wtorek, 19 lipca 2005
Ach ten Mexyk

Byłem na wakacjach. Było cudownie. Wyjechałem wraz z puszkiem do Mexyku. Oczywiście wyszło mnie to taniej niż normalnie, gdyż mieszkałem we własnym namiocie i żywiłem sie odchodami i dzikim ptactwem. Zaoszczedziłem dość dużo pieniędzy, więc mogłem pozwolić sobie na różne atrakcje. Zwiedziłem fermę kaktusów, gdzie zabawa była wyśmienita. Atrakcją tam było wsadzanie kaktusa w dupę. Ja wcisnąłem sobie największego, więc w nagrodę dostałem sombrero, a puszek za to, że lizał kaktusa i nie mógł się od niego oderwać, zabrał go do domu. W domu wsadziliśmy kaktusa do roztworu z soli i napoiliśmy go. Wpadł nam do głowy pomysł rozmnożenia roślinki i założenia hodowli, jako że ta ferma, na której byliśmy przynosi ogromne zyski. Poświęciłem się i zapłodniłem kakusa, a po 8 miesiącach urodził sie mini kaktus. Zostałem ojcem! Nie jestem jeszcze przygotowany do bycia w roli ojca!

13:53, otworzparasol
Link Komentarze (1) »
niedziela, 10 lipca 2005
Ananas

Po tym, co zrobiłem już nie moge się pokazać nad rzeką. Przeniosłem sie na pole kempingowe, gdzie kupiłem ananasa. Trzymałem go na parapecie przez tydzień. Jak już sie zebrały wokół niego muchy i zaczął się z niego wydobywać gnilny fetor postanowiłem go obrać i zjeść. Oczywiście zostałem wychowany w duchu oszczędności i nie mogłem pozwolić, żeby żaden kawałek miąższu się zmarnował. Po obkrojeniu skórki wygryzałem wszystko, co zjadliwe. Kiedy już wypatroszyłem owoc nie zjadłem go tak, jak planowałem tylko wcisnąłem go do słoika i ukisiłem żebym miał co jeść w zimie. Zaniosłem słoik do piwnicy, gdzie czekały już na mnie trzy żarłoczne, ślepe szczury, które poczuły zapach mojej krwi wydobywającej się z rany na mojej nodze zrobionej nożem kuchennym ze stali nierdzewnej w kolorze purpury. Szczury na szczęście były w plastikowym, tekturowym pudle po ogórkach i nie musiałem sie obawiać, że wydziobią mi oczy. Szybko odłożyłem słoiczek na półce obok marynowanych kocich łebków i duszonych flaczkach żaby i wspiołem sie po drabinie do góry. Postanowiłem się troszkę zdrzemnąć i ułożyłem główkę na drewnianej poduszce powleczonej korą, która leżała na piętrowym łóżku w moim pokoju i zasnąłem... Zzz...

16:09, otworzparasol
Link Komentarze (2) »
Zwycięztwo!

Kolejny dzień, a z nim nowe perspektywy. Dziś ogłosili wyniki konkursu, w którym brałem udział. Wygrałem! Zająłem pierwsze miejsce. Nagrodą był zestaw cieni kosmetycznych firmy Joko. Cieszę się z tej nagrody, w szczególności, że moje obecne cienie się już kończą. Uwielbiam tę markę kosmetyków. Niedługo się nimi umaluję, gdyż umówiłem się z piękną sklepikarką na randkę w ciemno. Pójdziemy na kolacje, a potem na spacer do parku, gdzie zamierzam wykorzystać ją przy najbliższej okazji. Kiedy zaśnie zostawię ja na pastwę kretów i nornic, po czym szybko wrócę do namiotu i przeniosę go w inne miejsce, gdzie dalej będę kontynuował to, co robię.

13:37, otworzparasol
Link Komentarze (1) »
Czas na zmiany

Nudzi mnie życie w stałym związku. Muszę wykorzystać fakt, iż Aldona jest w sanatorium i rzucić ją, jak stare, zużyte, bez podeszew buty. Będę musiał to zrobić niezwykle delikatnie, mimo że słynę z brutalności. Mam zamiar prowadzić koczowniczy tryb życia, a to, że mam namiot jeszcze bardziej ułatwi mi realizację tego planu. Muszę przynieść z piwnicy harpun, dzidę i kalosze, które będą niezastąpione w polowaniu na bizony i gąsienice. Dzięki temu, że będę sie przemieszczał uniknę spotkania z Aldoną. Wreszcie będę mógł do woli siedzieć na toalecie i rozwiązywać łamigłówki. To, że będę wolny dwukrotnie zwiększy moje szanse u wdów, sierot i dziewic. Na dobry początek rozłożę się koło rzeki na stromym urwisku koło wodospadu niedaleko domu siostry cygana z buszu o imieniu Bukszpan. Prowadziła ona sklep z korzonkami, świeżymi rybami i ziemią do kwiatów. Często chodziłem tam i nabywałem wszystkie artykuły. Ziemia była mi potrzebna do usywywania wału wokół namiotu, ryby przyciągały niedźwiedzie, a korzonkami się żywiłem. Za wszystko płaciłem swoim ciałem, które było chętnie przyjmowane przez sklepikarkę.

12:19, otworzparasol
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lipca 2005
Stara miłość nie rdzewieje

Byłem wczoraj na plaży, aby wykopać ogromny dół w piasku. Wykopałem go blisko wody. Zakopałem się w nim i czekałem, aż fale mnie zaleją. Potem opalałem się tak długo, że straciłem przytomność. Ocknąłem się dopiero w szpitalu czerwony, jak tampon podczas okresu. Każda komórka mego ciała wrzeszczała z bólu. Żeby sprawić sobie jeszcze większą frajdę zacząłem turlać się po dywanie wyłożonym potłuczonymi butelkami po trutce na szczury. Ociekałem krwią niczym lody polane sosem malinowym. Ta zabawa sprawiła, że wszystko zaczęło mnie swędzieć. Na szczęście w kieszeni miałem papier ścierny i zmywacz do paznokci.

Wracając do domu spotkałem moją dawną miłość z liceum- Baśkę. Podziwiałem ją, bo ta Baśka dawała dupy, jak degustator produkty na promocji w supermarkecie. Zaprosiłem ją do mnie do namiotu i oprowadziłem po pokojach. Bardzo spodobała się jej moja sypialnia, w której ściany miały kolor różowy, a z okna można było podziwiać Morze. Na samym środku stało ogromne, piętrowe łóżko, na kórym odbywałem sado- masochistyczne zabawy. Baśka zaproponowała mi taką zabawę. Przyjąłem propozycję, jako że Aldona pojechała do sanatorium na miesiąc na leczenie padaczki i trądu. Wpychałem w Baśkę co tylko się dało, tarmosiłem jej duże, odstające uszy, ciągnąłem za sutki co spowodowało, że wydłużyłem jej piersi o 3 metry oraz waliłem ją kamieniem po twarzy. Robiłem tą z wielką precyzją, bo to przecież moja pasja.

14:09, otworzparasol
Link Komentarze (2) »
środa, 06 lipca 2005
Szczęściarz

Mój pies jest super. Mimo, że biega na trzech łapach wciąż jest w stanie zaspokoić wszystkie moje potrzeby. Puszek jest niezastąpiony w kuchni, toalecie i sypiali. W moim namiocie jest dość sporo miejsca. Wydaje się mały, ale to tylko optyczna iluzja. Praktycznie wszystko tam mieszczę i jestem z niego zadowolony. Cieszę się, że mam gdzie mieszkać i że to jest tak ładny namiot.

16:28, otworzparasol
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 lipca 2005
Obseja?

Drzewa to moja pasja. Uwielbiam wciskać mój ogromny, czerwony nos w dziuple oraz nabijać się na gałęzie. Te wszystkie seksowne konary, zielone liście i korzenie sprawiają, że burzy się we mnie krew, a nos staje mi dęba.

19:25, otworzparasol
Link Komentarze (1) »
Dylemat

Zapisałem na konkurs, który polega na jak najszybszym przepchnięciu odchodów flamingów przez lejek. Chcę wygrać, bo nagrodą jest tygodniowy pobyt dla dwóch osób w piwnicy. Zastanawiam się, czy wziąć Aldonę, czy Puszka... Frustruje mnie to. Nie wiem jaką podjąć decyzje.

17:49, otworzparasol
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2
następne
| < Luty 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29        
Ostatnie wpisy
  • Vincent Van Gogh
  • W łazience
  • To mi się podoba!
  • Uwielbiam dzieci
  • Jestem w niebie
  • Kobiety...
  • W sidłach?
  • Ach ten Mexyk
  • Ananas
  • Zwycięztwo!
Zakładki:
Kuci, kuci...
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog